Wcześniej Ty miałeś rzecz, która była dla Ciebie ważniejsza, osobisty cel. Oczywiście byłam wyrozumiała co do Twojego planu i kibicowałam Ci z całego serca w nim. To było niemal 7 miesięcy temu.
Lepsze czasy...
Wtedy byłam człowiekiem pełnym energii, miłości do świata, pełnym sensu istnienia. W momencie kiedy odszedłeś wszystko runęło. Nadal toczę się po gruzowisku. Nigdy nie miałeś odwagi się odezwać. Oczywiście byłeś skupiony na swoim planie. Planie, który zawierał Twoje przyjaciółki i Ciebie. Twoją dziewczynę omijałeś. Jak tchórz.
Wiele razy tłumaczyłeś mi, sobie, jak i wszystkim, że nie ma czegoś takiego jak hierarchia osób w sercu i życiu. Mało kto się z Tobą zgodzi.
Dla mnie byłeś całym światem i jak wiele razy Ci powtarzałam potrafiłam zostawić wszystko za sobą, wziąć się w garść i się wyprowadzić do obcego miasta, w którym zostałam całkiem sama. Twoje odejście odebrało mi chęć do życia, marzenia, sens istnienia i inne gówna.
Lepsze czasy.
Dla Ciebie, prawda?
Ja zostałam wtedy sama. Dobrze wiedziałeś, że przybyłam tam dla Ciebie, Twoje pojawienie się w moim życiu namieszało mi w planach, ale wzięłam się na odwagę i postawiłam być bliżej Ciebie i wyprowadziłam się 500 km od domu, tylko i wyłącznie dla Ciebie.
Lepsze czasy.
W tym momencie zmagam się z ciężką depresją, wstaję rano i wszelkie czynności wykonuję mechanicznie. Jakbym była zaprogramowana. Wstajesz rano, idziesz na poranną toaletę, jesz coś, wychodzisz do pracy, wracasz z pracy idziesz zrobić coś co pomoże Twojej matce.
Lepsze czasy.
Dopiąłeś swego. Osiągnąłeś swój cel. Nadal nie masz odwagi się odezwać. Nawet po takim pieprzonym czasie, chociaż nie chcę jesteś moją ostatnią cholerną myślą każdego wieczoru. Myślę czy u Ciebie wszytko dobrze, czy sobie radzisz, czy nic Cię nie trapi, czy dzień sprawił Ci przykrość.
W głowie nadal mam to, co mówiłeś mi nocą, gdy postanowiliśmy zapalić papierosa i patrzeć w gwiazdy. Pamiętam niemal wszystko.
Może i kiedyś zatęsknisz za mną, tak jak ja za Tobą. Nie czuję zawiści do Twojej osoby. Bardziej czuję żal. To odpowiednie słowo. Czuję żal. Żal, że nie potrafiłeś choć trochę poświęcić się w imię miłości. Dla związku.
Związek to nie tylko seks. A jeśli tylko na tym Ci zależało, to trzeba było od razu zostać "Friends with benefits" jak na początku nasza znajomość miała ową być. Przypomnij sobie, gdy czekałeś na pociąg,w maju tamtego roku i kto powiedział pierwszy o związku. Przypomnij sobie wszystkie słowa, które wypowiedziałeś w moim kierunku. Te na naszych wspólnych pierwszych wakacjach w pokoju, gdy podarowałeś mi pierścionek. Je również pamiętam.
Odpowiedz też sobie na jedno pytanie.
Czy to naprawdę była miłość, jak mówiłeś?
Lepsze czasy.
Dla Ciebie są lepsze. Dla mnie nastały ciemne chmury i zbiera się na tornado. Poprawy nie widać, pomimo leków i terapii.
Mam nadzieję, że nigdy, przenigdy nie będziesz musiał przechodzić przez ten stan.
Ja mam tylko jedną prośbę do życia.
Byś o mnie pamiętał i zastanowił się czym dla Ciebie jest tak naprawdę miłość.
Druga sprawa jest taka, że w momencie gdy najbardziej Cię potrzebowałam, nieodbierałeś telefonów, spędzałeś czas u swojej przyjaciółki.
Priorytety, prawda? Rozejrzyj się dookoła i popatrz jak mężczyźni w Twoim otoczeniu traktują swoje kobiety.
Może i nie byłam jak Walkiria, której pragnąłeś, ale Tobie mój drogi do Ragnara również daleka droga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz