Zbliża się jeden z bardziej smutniejszych dni.
30 maj 2004.
Do tego dnia wracam niemal zawsze. Często mi towarzyszy ten dzień. Dwa słowa. Nie żyje.
Kiedyś Cię potępiałam, nie rozumiałam dlaczego, ciągle zadawałam sobie pytanie "dlaczego" "dlaczego Ty". Nie dostanę na te pytania nigdy odpowiedzi.
Dzisiaj.
Po 13 latach, w pełni Cię rozumiem. Pogodziłam się z Twoją decyzją, a nawet sama z chęcią opuściłabym ludzki padół. Nie mam żalu, że odszedłeś. Ludzie potrafią nas naprawdę zirytować, zniszczyć, prawda? Chcę powiedzieć, że Ci wybaczam.
Przy okazji tego smutnego dnia zawsze się zastanawiam czy samobójca jest odważny, czy jest tchórzem. Czy należy go potępiać, czy też zajrzeć w swoją duszę i się zastanowić, czy aby przypadkiem nie pociągnęliśmy kogoś za sznurek w kierunku tego czynu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz